Rafał Wicijowski nie jest mi autorem zupełnie nieznanym. Kilka razy trafiałam w sieci na jego treści na profilu Oczami Mężczyzny. Były to posty pełne empatii, szczególnie w stosunku do kobiet, napisane pięknym, emocjonalnym, momentami wręcz poetyckim językiem. Sięgając po „Ostatni taniec”, miałam więc nadzieję, że ta wrażliwość będzie obecna również w książce. I pod tym względem zdecydowanie się nie zawiodłam.
“Ostatni taniec”: wielkie emocje, dwie narracje
„Ostatni taniec” to historia Julii Marciniak i Michała Zawady. Historia miłości, która miała zakończyć się ślubem, a zamiast tego zakończyła się… zniknięciem pana młodego. Narracja prowadzona jest dwutorowo.
Pierwsza część historii rozgrywa się w 2010 roku – w dniu, w którym Julia i Michał mają stanąć przed ołtarzem. Do ślubu jednak nie dochodzi. Michał nie pojawia się w kościele i bez żadnego wyjaśnienia zostawia zrozpaczoną Julię. Pozostaje jedno pytanie: dlaczego? Dlaczego ją zostawił? Dlaczego zniknął? Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia?
Druga część historii przenosi nas do 2020 roku. Mija dziesięć lat. Julia próbuje poukładać swoje życie na nowo. Zaczyna spotykać się z Kubą, kolegą z pracy, a ich znajomość stopniowo przeradza się w coś poważniejszego. I wtedy, po dziesięciu latach, Michał ponownie pojawia się w jej życiu. Czy Julia w końcu otrzyma odpowiedź na pytanie, które przez dekadę nie dawało jej spokoju? Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niej i Michała? Czy można wybaczyć tak wielką zdradę? Czy można zapomnieć o latach cierpienia i traumie, jaką wywołało porzucenie przed ołtarzem? A przede wszystkim – czy można ponownie zaufać komuś, kto raz tak bardzo nas zranił?
Wyciskacz łez
„Ostatni taniec” to prawdziwy wyciskacz łez. To jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem, chcąc jak najszybciej poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. I właśnie emocje są tutaj tym, co najbardziej zapamiętam. Wrażliwość, którą znałam z profilu autora, rzeczywiście znalazła swoje miejsce w tej historii. Jest dużo uczuć, tęsknoty, bólu, nadziei i trudnych wyborów. Jest też pytanie o to, czy miłość może przetrwać wszystko – nawet dziesięć lat rozłąki i ogromną krzywdę?
Emocje level master
Moje oczekiwania wobec tej książki zostały spełnione w 100%. Co ciekawe, trafiłam na nią w momencie, kiedy miałam ochotę na kilka obyczajówek pod rząd. I był to naprawdę przyjemny czas czytelniczy. „Ostatni taniec” idealnie wpisał się w ten nastrój – to książka, przy której można się wzruszyć, przeżywać razem z bohaterami i na chwilę oderwać od codzienności. Jeśli więc macie ochotę na piękną, emocjonalną historię miłosną, która dostarczy Wam wzruszeń i nie pozwoli łatwo odłożyć książki na półkę – śmiało sięgajcie po „Ostatni taniec”.