Grzegorz Mirosław stworzył ciekawy kryminał górski, który wymyka się sztywnym konwencjom gatunku. Kryminał jest dla niego pretekstem od opowiedzenia i przypomnienia wielu historii. Sporo czerpie przy tym z lokalnych beskidzkich tradycji, podań i przekazywanych ustnie ludowych opowieści. Oczywiście jest też morderstwo, dochodzenie oraz poszukiwanie sprawcy – to jednak nie jest najważniejszy element książki.
Zmiana punktów ciężkości czyni książkę interesującą zarówno dla miłośników kryminału, Beskidów, jak i mrocznych, tajemniczych, odludnych miejsc rodem z powieści Josefa Kariki.
Odważysz się wkroczyć w mroczny Oszast?
Grzegorz Mirosław – polski Josef Karika
Bohaterem tej książki jest las, na równi z ludzkimi postaciami. Żyje, oddycha, ma swoje kaprysy, strzeże niejednej tajemnicy. Lokalni unikają zapuszczania się głęboko w las. Panuje przekonanie, że Oszast ma złą energię, potrafi człowieka zwodzić, a ten błąka się zdezorientowany po lesie godzinami. Niektórzy nie wracają.
Oszast niczym słowacki Trybecz u Josefa Kariki pokazuje swoją moc, wyciągając ręce po niejedno życie. Podobieństwa w obrazowaniu są wyczuwalne, klimat zagrożenia i osaczenia przez las także. Jeśli podobała Ci się “Szczelina” sądzę, że ten kryminał może Ci się spodobać.
Oszast: szczyt, masyw, kraina
Tytułowy Oszast to zarówno szczyt, masyw, jak i rezerwat obejmujący pozostałości dawnej Puszczy Karpackiej, a więc najbardziej odludne tereny Beskidu Żywieckiego przy granicy polsko-słowackiej. To hektary porośnięte czterdziestometrowymi drzewami, bujnymi paprociami, skrywające pełne żmij moczary i pozostałości dawnych przysiółków. Idealne miejsce do osadzenia akcji kryminału.
W rzeczywistości – choć wstęp na teren rezerwatu jest zabroniony, to niebieskim szlakiem granicznym przez Oszast można legalnie przejść, więc jeśli przepadniesz, czytając “Oszast”, możesz przedłużyć obcowanie z tą mroczną krainą o kilka godzin dobrego trekkingu po Beskidach. Można się też pokusić o udział w wawrzyńcowej hudzie, czyli tradycyjnym obrzędzie palenia wielkich ognisk z suszu bazujących na kilkudziesięciometrowej konstrukcji, które w sierpniu pali się w Ujsołach.
W mroku mieszka zło, w mroku można dać upust najmroczniejszym pragnieniom. Czy zło rodzi się z okoliczności, czy to okoliczności są tylko pretekstem do uwolnienia zła, które od dawna w nas mieszka? Grzegorz Mirosław daje nam swoją odpowiedź na to pytanie i obiecuje kolejne części serii o Oszaście. Druga część już po korekcie i redakcji!
Oszast – zabawa gatunkiem kryminału
Odstępstw od kanonu kryminału jest kilka. Główna bohaterka Anka to zwykła dzielnicowa kilku sołectw, a nie żadna pani komisarz prowadząca sprawę. Do śledztwa włączona jest ze względu na znajomość terenu i mieszkańców pobliskich wsi. Dochodzenie w sprawie morderstwa nie jest głównym wątkiem: o sprawcy dowiadujemy się dość szybko. W klasycznym kryminale czekalibyśmy na to kilkaset stron dłużej.
Kryminał u Grzegorza Mirosława jest pretekstem do opowiedzenia kilku historii, wzbogaconych o lokalne podania, legendy i opowieści, którym nie wiadomo czy dawać wiarę. Sporo tu fabularnych rozgałęzień dających możliwość dopisywania kolejnych tomów. Cofamy się o 180 lat. Autor przywołuje tragiczne wydarzenia w Galicji, o których wielu z nas wie niewiele albo wcale.
Mogłabym rzucić mocniejszym, bardziej chwytliwym opisem, ale wydaje mi się, że spojlery mogłyby pozbawić Cię przyjemności odkrywania wszystkich elementów układanki.
Oszast: niemy świadek zła
Jan Stelmach wraz z żoną i półroczną córeczką jedzie na urlop w góry. W drodze mają odwiedzić jeszcze kuzyna Jana, leśnika Szczepana. Zaskakuje ich burza. Dochodzi do wypadku samochodowego w trudnym górskim terenie. Jan budzi się rano na leśnej ścieżce, zdezorientowany, zakrwawiony, sam. Nie wie, co się stało. Gdzie samochód? Gdzie jego rodzina? W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym o zabójstwo obcego mężczyzny. Nikt nie daje wiary w to, że podróżował z kimś jeszcze. Policja nie kwapi się do wszczęcia akcji poszukiwawczej, a cenny czas ucieka…
Śledztwo prowadzi nas głęboko w Oszast, a kolejne wydarzenia pokazują, że mieszkańcy także skrywają swoje tajemnice. Z pewnością nie można powiedzieć, że wszyscy tu o wszystkich wszystko wiedzą.
Leśnik Szczepan, komisarz Weber i dzielnicowa Anka – każdy ma w swojej przeszłości dramatyczne wydarzenie, które nadszarpnęło jego psychikę. To postacie ciekawe, złożone i pewnie niejedno nam jeszcze pokażą.
Oszast w kilku słowach
Oszast” to beskidzki kryminał, pełen mroku i napięcia budowanego w nietypowy sposób. To trzeci po “Diablaku” i “Eutymii” tytuł Grzegorza Mirosława, ale pierwszy wydany pod skrzydłami Znaku.
Książka bardzo mi się podobała i polecam ją twojej uwadze.
Czy są jakieś niedociągnięcia? Może niektóre powtórzenia. Poza tym jeden wątek poboczny wydaje mi się niedomknięty, ale może znajdzie finał w kolejnej części.
Oszast – Grzegorz Mirosław

Podsumowanie