Recenzje

“Pod włoskim niebem” Krystyny Mirek: otul się tą historią niczym ciepłym kocem

“Pod włoskim niebem” to książka o potrzebie bliskości, czułości, kojącego dotyku dającego poczucie bezpieczeństwa. Tego spokoju i wsparcia drugiego człowieka zabrakło w życiu głównych bohaterów: rozkręcającej międzynarodową karierę sopranistki Liwii i Artura, architekta w rozwijającej swoje skrzydła firmie przebudowującej niefunkcjonalne obiekty.

Pod włoskim niebem: porozumienie zabłąkanych serc

Przypadkowe spotkanie w samolocie sprawia, że nie mogą o sobie zapomnieć. Ich znajomość wejdzie na wyższy poziom bardzo szybko. Jednak tutaj zaznaczam od razu: to nie tak jak myślisz! Sprawy się komplikują, bo w zasadzie oboje są samotnymi rodzicami i co jakiś czas muszą wyjeżdżać w delegację. Liwia ma jeszcze na karku byłego męża, który ją szantażuje i uprzykrza jej życie na każdym kroku i matkę, której wciąż się wydaje, że córka wróci do ojca Lilianki.

Miłość w kolorze cytryny

To opowieść o życiowych wyborach i korektach, do których mamy prawo. O sile, która rodzi się z bezsilności, uśpiona czeka na właściwy impuls. W końcu o macierzyństwie, samotnym rodzicielstwie, przyjaźni i miłości, tej wyrażanej w prostych gestach, zwykłym przytuleniu. A wszystko zaczęło się od zaoferowania spóźnialskiej pasażerce w eleganckiej sukni dresu na przebranie. Liwia zaś słysząc burczenie w brzuchu Artura oferuje mu pomarańcze i cytryny z kosza, który dostała po występie we włoskiej operze…

Gesty ponad słowa

Powiem jeszcze, że w jakiś sposób przebieg fabuły przypomina mi akcje telenoweli. Liwia i Artur w zasadzie niewiele ze sobą rozmawiają, większość dialogów toczy się w ich głowach i sercach. Trochę to dziwnie nienaturalne, ale rozumienie się bez słów ponoć dużo wybacza, a słowa są zbędne.

Ciepła polska obyczajówka z uczuciem rodzącym się wśród romantycznych włoskich uliczek. To coś dla Ciebie?

Czytaj również  Jak sprzedawać, żeby chcieli kupować - Dale Carnegie & Associates
O autorze

Detalistka

Nazywam się Ewa Targosz i otwarcie przyznaję, że jestem Detalistką. Postrzegam świat przez pryzmat detali. Zapraszam Cię serdecznie do zapoznania się kolejnymi odsłonami mojej detalistycznej wizji świata. Kim jestem? Przede wszystkim uważną obserwatorką, wyczuloną na absurdy życia codziennego i te ułamki rzeczywistości, które robią różnicę. Mówiąc bardziej precyzyjnie jestem polonistką, zawodowo związaną z księgowością i pełnoetatową mamą. Kocham koty, wypady w góry i książki, oczywiście. Blog w główniej mierze poświęcony jest literaturze, bo książki już dawno temu skradły moje serce.