“Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy”, Maciej Zborowski – fragmenty książki.

PREMIERA 16 PAŹDZIERNIKA 4 820x544 - "Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy", Maciej Zborowski - fragmenty książki.

Lagom, czyli szwedzki pomysł na życie, którego istotą jest dążenie do równowagi, życia w zgodzie z naturą. Tak by żyć tym, co tu i teraz. 16 października będzie miała premierę książka Macieja Zborowskiego “Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy”. To zbiór felietonów o Szwecji, w których autor obala 20 stereotypów na temat Szwecji i Szwedów, dlatego polecam lekturę wszystkim zakochanym w Szwecji, planującym podróż do naszego sąsiada z północy i tym, którzy po prostu lubią wiedzieć!

Przedpremierowo – fragment książki “Nie tak Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy”

Mit 15. Szwedzi wzorem pracowitości vs leniwy jak Szwed

Często myślimy o Szwedach jako o wyjątkowo sumiennych pracownikach, którzy osiągną postawiony przed nimi cel oraz na których człowiek się nie zawiedzie. Równie często można usłyszeć skrajnie odmienną opinię: że Szwedzi stracili etos pracy, bo państwo od trzech pokoleń wszystko robi za nich. Czy któryś z powyższych obrazów jest bliski prawdzie?

Zacznijmy od liczb. Z założenia prawo określa czas pracy w Szwecji na 40 godzin tygodniowo, czyli ośmiogodzinny dzień pracy. W ciągu dnia pracownicy mają prawo do przerw/przerwy, ponieważ zabronione jest nakazywanie zatrudnionemu wykonywania pracy przez czas dłuższy niż pięć godzin z rzędu. Przerwy na posiłki czy kawę są wliczane do czasu pracy, a ich długość może, lecz nie musi, być określona przez pracodawcę.

Normą w większości krajów Europy jest, że w czasie pracy robi się przerwy, w czasie których pija się kawę. Jednakże bodaj tylko w Szwecji taka przerwa na kawę jest utartym rytuałem dnia codziennego. Ba, można nawet powiedzieć, że tzw. fika — bo to słowo jest w powszechnym użyciu u naszych zamorskich sąsiadów — to instytucja w rozumieniu socjologicznym, czyli bardzo trwały element porządku społecznego, który to zwyczaj ma znaczący wpływ na ludzkie życie. Skąd nazwa fika? Językoznawcy twierdzą, że pochodzi ona z żargonu garbarzy, którzy mieli w zwyczaju przestawiać sylaby — stąd też pierwotne określenie kawy, kaffi, stało się fiką. Obecnie trudno sobie wyobrazić Szwecję bez tego rytuału — często imigranci mówią, że fika to jedno z pierwszych słów, których dane jest im się nauczyć po szwedzku, a z kolei Szwedzi przebywający dłużej za granicami swej ojczyzny twierdzą, że jedną z rzeczy, których im najbardziej brakuje poza ojczyzną, jest właśnie wspólne picie kawy w pracy.

A jak Szwedzi odpoczywają? Prawo kraju Trzech Koron stanowi, że każdy zatrudniony ma prawo do co najmniej 25 dni wolnego w ciągu roku (w Polsce mamy 26 dni dla osób z dłuższym stażem pracy lub wyższym wykształceniem — przynajmniej w jednym aspekcie socjalnym jesteśmy lepsi od Szwecji!), lecz umowa z pracodawcą może zakładać większą liczbę dni wolnych. Co ciekawe, urlop przysługuje każdemu zatrudnionemu, niezależnie od formy zatrudnienia (na czas nieokreślony, na projekt, w niepełnym wymiarze czasu lub na zastępstwo). Typowym dla Szwedów zachowaniem, jeśli chodzi o korzystanie z urlopów, jest to, że prawie wszyscy wykorzystują lwią część swojego urlopu na raz — tradycyjnie w lipcu. Czemu tak? Otóż prawnie zagwarantowany wypoczynek w Szwecji istnieje od 1938 r., gdy to lewicowy rząd przyznał wszystkim zatrudnionym dwa tygodnie płatnego odpoczynku. Od tego czasu zaczęło być zauważalne zjawisko tzw. industrisemester, czyli urlopu przemysłowego polegającego na zamknięciu fabryk na cztery spusty i skierowaniu pracowników — w porozumieniu ze związkami zawodowymi, rzecz jasna — na wolne w lipcu. I pomimo iż dziś Szwecja to już kraj zdecydowanie poprzemysłowy, tradycją jest branie urlopu właśnie w lipcu. Nie jest przesadzonym stwierdzenie, iż w tym miesiącu Szwecja urlopuje — etatowi pracownicy wyjeżdżają na odpoczynek, a młodzież przystępuje do pracy sezonowej. Jednakże trzeba też zauważyć, że tradycja masowego brania czterech – pięciu tygodni z rzędu w lipcu powoli traci na aktualności — coraz więcej Szwedów pracuje w pierwszej połowie lipca i jeszcze przez znaczną część sierpnia są na wolnym.

Jednak wystarczy już o tym, ile pracują Szwedzi. A jak pracują? Na początku sięgnijmy do wspomnianej już klasycznej pozycji Svensk mentalitet („Szwedzka mentalność”) Åkego Dauna. O szwedzkiej etyce pracy napisano tam, że wywodzi się z dwóch źródeł: protestantyzmu oraz rozproszonego rolniczego osadnictwa na terenach o surowym klimacie. Luteranizm podkreślał konieczność udowadniania własnej wartości czynami i osiągnięciami, a rzadkie zaludnienie rolniczych nieprzyjaznych ziem wymagało samozaparcia, pracowitości i codziennych wysiłków. Kolejnym ważnym czynnikiem przy opisywaniu szwedzkiego stosunku do pracy jest postawa wspólna dla gospodarki tego kraju: tak jak Szwecja nie stara się konkurować z resztą świata niskimi cenami, lecz dzięki stopniu zaawansowania technologicznego dającemu wysokie marże, tak sami Szwedzi twierdzą, że nie jest ważna ilość pracy, lecz jej wynik. Im większa produktywność i innowacyjność, tym lepiej. Ponadto w opinii Szwedów pracownik nieprzemęczony pracuje wydajniej niż zestresowany. (…)

Pozwolę sobie na podzielenie się osobistą obserwacją: Szwedzi są bardzo asertywni w swojej pracy w tym znaczeniu, że potrafią oddzielić czas na pracę i czas na odpoczynek. Gdy pracujemy, to się przykładamy. Gdy robimy przerwę na kawę, to odpoczywamy i podejmujemy rozmowę na tematy pozapracowe. Jest to niewątpliwie korzystne dla higieny psychicznej w miejscu pracy.

Cóż, wypada skończyć ten pean na cześć szwedzkiej sumienności i pracowitości, by pokazać ciemną stronę medalu: państwo dobrobytu ma — wbrew bezkrytycznej egzaltacji jego zagorzałych apologetów — minusy. Jednym z nich jest znany m.in. z socjologii stan tzw. wyuczonej bezradności (szw. inlärd hjälplöshet, ang. learned helplessness). W szwedzkim wydaniu jego charakterystyczną cechą jest zauważalna niekiedy bierność w obliczu ciężkich wyzwań, gdy obywatel musi sobie poradzić z jakimś problemem bez pomocy państwa — ta bierność objawia się np. ucieczką na zwolnienie lekarskie, mimo że obiektywnie jest się zdolnym do pracy. Można znaleźć badania potwierdzające tę tendencję. Badacze donoszą: liczba Szwedów twierdzących, że korzystanie ze świadczeń socjalnych, gdy nie jest się do nich uprawnionym, jest naganne, radykalnie zmalała z 82 proc. w pierwszej połowie lat 80 do 55 proc. w pierwszej połowie drugiej dekady XXI w. Ponadto 41 proc. ankietowanych twierdzi, że jest uzasadnione skorzystanie ze zwolnienia lekarskiego w przypadku odczuwania stresu w pracy, 44 proc. — że zwolnienie można brać, gdy się nie jest zadowolonym ze środowiska pracy, oraz 48 proc. uznaje, że się ono należy, jeśli pojawiają się problemy rodzinne.

Sam niejednokrotnie widziałem (choć nie udało mi się znaleźć żadnego naukowego opracowania tego fenomenu), że Szwedzi są zadowoleni z pułapu, jaki osiągnęli, i czują niechęć do zmiany własnej sytuacji. Miałem okazję zaobserwować tę tendencję wiele razy: a to restauracja odmawiała przyjęcia zamówienia na posiłek grupowy, tłumacząc się tym, że są stałe godziny otwarcia, a wydłużenie czasu pracy wiązałoby się z dodatkową opłatą ze strony klienta, a to producent odmawiał przyjęcia intratnego zamówienia, bo wymagałoby to zmodyfikowania planu produkcji, ustalonego swego czasu i przebiegającego dotąd według niezmiennego schematu, a to wreszcie firma nie była zainteresowana poszukiwaniem kreatywnych rozwiązań poważnych problemów, ponieważ groziłoby to zaburzeniem rutyny codziennej pracy (mimo oczywistych korzyści materialnych takiej implementacji).

Detalistka
O mnie

Przede wszystkim uważna obserwatorka, wyczulona na absurdy życia codziennego oraz detale, czyli te ułamki rzeczywistości, które robią różnicę. Zapraszam do zapoznania się kolejnymi odsłonami mojej detalistycznej wizji świata. Będzie poważnie i ironicznie, o tym co istotne, o tym co budzi emocje, o rzeczach, zjawiskach i osobach wartych uwagi.

1 komentarz

Napisz komentarz