Żeńskie zakony – „Zakonnice odchodzą po cichu” M. Abramowicz

the rosary 1766388 1920 820x547 - Żeńskie zakony - "Zakonnice odchodzą po cichu" M. Abramowicz

Zakonnice odchodzące z zakonów to temat tabu, zakazany, niepoprawny. Nie wypada o tym mówić i dyskutować. Odejścia ze stanu duchownego, interesujące pod kątem socjologicznym i kulturowym, dla Kościoła są tematem niewygodnym. Książka Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu” to próba nakreślenia sytuacji w polskich zakonach żeńskich, a także zapis rozmów z kilkunastoma byłymi siostrami zakonnymi.

Na początku był chaos

Marcie Abramowicz dopiero po kilku miesiącach udaje się dotrzeć do byłych zakonnic, które zdecydowały się opowiedzieć o swoim pobycie w zakonie. Autorka z wielu miejsc otrzymywała sygnały, że ludzie wiedzą, że mają takie dziewczyny/ kobiety w swoim bliższym lub dalszym otoczeniu, ale prawie wszystkie odmawiały wypowiedzi. Z różnych przyczyn: zamknęły ten rozdział w swoim życiu i nie chciały już do niego wracać, wierne ślubom posłuszeństwa i zakazowi wypowiadania się o wspólnocie i zgromadzeniu, nie wierzyły, że pozostaną anonimowe lub że ich historia zostanie usłyszana, zrozumiana.

Exodus – zakonnice opuszczają zakony

Nie ma oficjalnych danych dotyczących zakonnic opuszczających zakony, nie ma wspólnot zrzeszających byłe zakonnice.  Po opuszczeniu zgromadzenia nie utrzymują ze sobą żadnego kontaktu, mimo że łączą je wspólne/ podobne doświadczenia w zakonie, a po jego opuszczeniu podobne problemy z adaptacją w nowym otoczeniu. Również dla zgromadzeń temat byłych zakonnic nie istnieje. Te siostry zakonne zdają się nie istnieć.

W 2014 roku w Polsce było około 20,5 tys. sióstr – łącznie w zakonach kontemplacyjnych i zgromadzeniach czynnych. Konferencja podaje, że obecnie w podlegających jej 101 kongregacjach czynnych – a tylko o takich jest mowa w książce – jest 18 899, do tego trzeba dodać około 300 ze wspólnot niezrzeszonych. W zakonach kontemplacyjnych przebywa 1320 mniszek.

Statystyki nie są pełne, brak danych z poszczególnych roczników, nie bardzo jest jak ocenić skalę zjawiska wystąpień z zakonów. Abramowicz udaje się dotrzeć do danych z 2007 roku. Wówczas kongregacje opuściło 75 sióstr po ślubach wieczystych (o kilkanaście więcej niż trzy lata wcześniej). Średnio co roku występuje około 80 junioratek i około 40 nowicjuszek.

W ocenie jednego z zakonników, często posługującego zakonnicom jako spowiednik:

Nie starcza im sił i czasu na zaangażowanie w relację z Bogiem, relację mało uchwytną, której nie da się rozliczyć. Nie czerpią więc z niej energii. I wtedy pojawia się duży kryzys. Część z nich wówczas odchodzi.

(…) Po wyjściu z zakonu potrzebne są dwa, trzy lata terapii, żeby się posklejać. Nawet jeśli się spędziło tam tylko nowicjat. Dla sióstr odnalezienie się w świecie jest jeszcze trudniejsze niż dla braci. Zakonnice często żyją tylko w świecie klasztoru, niektóre w ogóle nie wychodzą na zewnątrz. Muszą wszystko kontrolować: jak chodzą, jak trzymają ręce, jak biorą filiżankę, jak się uśmiechają. (…)

Jesteście ciekawi dlaczego siostry, które Marcie Abramowicz udało się namówić na wywiad, zdecydowały się odejść? Sięgnijcie po książkę, bo naprawdę warto poznać ich historie. W prawdziwość niektórych aż trudno uwierzyć… 

(O)sąd – nad zakonami

„Sobór Watykański II bardzo głęboko zreformował życie zakonne, ale w Polsce tylko męskie. W zakonach żeńskich zatrzymał się czas.” Zakony żeńskie funkcjonują wciąż według przedsoborowych, surowych, norm i zasad oraz według powstałych przed dziesiątkami czy setkami lat konstytucji. Od zakonnic wymaga się pokory, opanowania, bezwzględnego posłuszeństwa wobec przełożonych.

Ciągle na służbie, muszą wykonać wszystko, czego żądają od nich zwierzchnicy: przełożone, księża, biskupi. Nie mogą się sprzeciwić, ponieważ jest to uważane za sprzeczne z duchem pokory.

Są wielogodzinne modlitwy i ciężka fizyczna praca tak, by w sumie wypełnić dzień sióstr od świtu do zmierzchu, by nie było czasu na myślenie, odpoczynek, by nie kusiło… Zakonnica ma porzucić dotychczasowe życie, rodzinę, przyjaciół, oddać się Bogu i zakonowi. Na studia wysyła się nieliczne. Sprawdzana jest korespondencja przychodząca i wychodząca, konieczne jest zezwolenie przełożonej na każdy odbiegający od ascetycznych zasad wyjątek: częstsza kąpiel, dodatkowa bielizna, przyjęcie wizyty rodziny itp.

Żyją w ciągłym poczuciu winy, że nie są takie jak być powinny, jak chciałby tego ich Bóg, że są niedoskonałe i powinny pracować nad sobą i swoim charakterem. To dążenie do doskonałości niektóre z sióstr doprowadziło do depresji. A z kolei stwierdzenie choroby psychicznej nieraz było powodem wydalenia z zakonu lub niedopuszczenia do ślubów.

Zakonnice nie mają swoich pieniędzy bo nie zarabiają, nawet drobne wydatki wymagają więc wiedzy przełożonych. Jeden z zakonników przyznaje:

Ksiądz zawsze ma z czego żyć. A one nic nie mają. Są zależne od proboszcza mężczyzny. Służą mu, są organistkami, zakrystiankami, czasem katechetkami. Przecież siostra, żeby uczyć religii, musi mieć misję kanoniczną, a od kogo ją dostaje? Od biskupa. Dla niektórych księży zakonnice są tylko służącymi.

Czy na pewno o taką ascezę chodziło, o takie ubezwłasnowolnienie? Trudno się do tych surowych reguł dostosować, zwłaszcza młodym dziewczynom dorastającym w XXI wieku. Liczba powołań spada, dużo zakonnic rezygnuje w trakcie nowicjatu, coraz częściej odchodzą też siostry posługujące kilka lub kilkanaście lat.

To co dzieje się w polskich żeńskich zakonach to problem złożony i nie będzie go łatwo rozwiązać. Niewątpliwe zgromadzenia wymagają reformy, jednak impuls do zmian powinien wypłynąć od wewnątrz, a to już nie będzie takie proste.

(O)sąd nad książką

Książka nie stanowi w żadnej mierze wyczerpującego studium o zakonach i ich kondycji, ale jest bardziej głosem w sprawie. Można jej zarzucić tendencyjność i ukazywanie tylko ciemnej strony codziennego życia zakonnego, lecz jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż głównym założeniem książki było udzielenie głosu byłym zakonnicom, to występując z zakonu musiały one mieć ku temu powody, a życie zakonne w mniejszym lub większym stopniu je rozczarowało. Trzeba też powiedzieć, że tych kilkanaście historii to ułamek całości i nie są z pewnością reprezentatywne dla ogółu. Opisywane życie codzienne w poszczególnych kongregacjach może wyglądać całkiem inaczej – mam tylko nadzieję, że lepiej. Mijając zakonnice zastanawiam się teraz czy mają równie ciężko. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. A raczej – nie chcę w to wierzyć!

Dodam jeszcze, że mój wpis i poruszanie tematu żeńskich zakonów bynajmniej nie ma na celu krytykowania Kościoła, stanu duchownego czy zakonnego. Jestem pełna podziwu dla zakonników i zakonnic, dla ich wytrwałości i pracowitości. Książka Abramowicz pokazuje nam choć wyrywkowo wynaturzenia, do których może dochodzić w zakonach, czyli tam gdzie w teorii i zamyśle założycieli zgromadzeń wszystko powinno być po Bożemu. Słyszymy o tym, o czym zazwyczaj nie mówimy, czytamy o tym, o czym zazwyczaj nie myślimy – o przestrzeni, która najczęściej pozostaje dla nas niedostępna.

Obok byłych zakonnic, głos zabierają także przedstawiciel zakonu Dominikanów, Mistrzyni postulatu oraz Matka Celestyna, która w mediach katolickich komentowała sytuację/ pozycję zakonnic w Polsce. Abramowicz stara się naświetlić temat z wielu stron, choć w wielu miejscach odmawiano jej pomocy, wypowiedzi, współpracy.

Zaskakujące

1.  „Zwykła kobieta wydaje się mieć w Kościele wyższą pozycję niż zakonnica, ponieważ jest dopuszczona do sakramentu małżeństwa. Siostra składa tylko śluby, które mają status przyrzeczenia, a więc stoją niżej niż sakrament.”

2. Zakonnice wstydzą się tego, że odeszły z zakonu, okazały słabość charakteru, nie dotrzymały ślubów, odchodzą po cichu. W przypadku zakonników, księży porzucających stan duchowny zdaje się to wyglądać inaczej. Może jest to powszedniejsze? Coraz mniej dziwi zakładanie rodzin przez byłych księży. Mają nawet swoje Stowarzyszenie Żonatych Księży i ich Rodzin.

3. Wart uwagi jest też rozdział Zakonnice Feministki o amerykańskich zakonnicach „reformatorkach”, które chciałyby być doktorkami Kościoła 😛 Do tego wymowna okładka książki !!!

 

446270 352x500 211x300 - Żeńskie zakony - "Zakonnice odchodzą po cichu" M. AbramowiczMETRYCZKA:

Tytuł: „Zakonnice odchodzą po cichu”
Autor: Marta Abramowicz
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna 2016

Ilość stron: 226

Detalistka
O mnie

Przede wszystkim uważna obserwatorka, wyczulona na absurdy życia codziennego oraz detale, czyli te ułamki rzeczywistości, które robią różnicę. Zapraszam do zapoznania się kolejnymi odsłonami mojej detalistycznej wizji świata. Będzie poważnie i ironicznie, o tym co istotne, o tym co budzi emocje, o rzeczach, zjawiskach i osobach wartych uwagi.

2 komentarze

  • Marzena 18 lipca 2018 21:14 Odpowiedz

    Bardzo oryginalna okładka tej książki!

  • Edi 27 lipca 2018 07:52 Odpowiedz

    Obserwując wszystkie odizolowane społeczności obserwuje się tę samą tendencję: poczucie władzy i wszechmocy u przywódców usankcjonowane jakimiś boskimi albo nadprzyrodzonymi mocami; wśród tzw. Maluczkich niestety albo bezwolną akceptację albo depresję i wykluczenie

Napisz komentarz

Something is wrong.
Instagram token error.
1